Witam na moim blogu.

Witam na moim bardzo skromnym blogu.
Cieszę się, że doczekałem się możliwości dzielić się moimi doświadczeniami życiowymi przez Internet.
Do pisania  mojego w Internecie było wiele powodów. Wspomnę tylko niektóre.
Przyszedłem na świat w domu ukraińskim na Wołyniu. Szczegółów nie znam ponieważ nie interesowałem się sprawą mojego urodzenia.

Będąc dzieckiem pamiętam życie na Wołyniu, kiedy  Polacy, Rosjanie, Żydzi, żyli w zgodzie. Jeden drugiemu pomagał.

Jako dziecko pamiętam śpiew rolników idących rano do pracy w pole i  wieczorem powracających do domów. Przechadzając się po wsi,  można było  wtenczas usłyszeć domowe śpiewanie. W moim domu moja mama z moimi dwiema starszymi ode mnie siostrami także śpiewali a ja chętnie dołączałem się do ich śpiewu. Śpiewaliśmy różne piosenki nie tylko polskie ale też rosyjskie i ukraińskie. Śpiewaliśmy też pieśni kościelne w zależności od okresu liturgicznego.

Wojna spowodowała zagrożenie naszego życia. Przyszli Niemcy. Słyszałem strzały porannych egzekucji jakie wykonywali na wołyńskich Żydach. Na Wołyniu rozpoczęła się także rzeź Polaków, o których dziś wspominamy. Moja najstarsza siostra czytała nocą książki. Kiedy zaczęło się robić niebezpiecznie, budziła nas i wtedy cała rodzina, kryliśmy się w ziemiance na podwórku. Często podczas naszej ucieczki, świecące kule świstały nam nad głowami. Cudem przeżyliśmy rzeź na Wołyniu. Obóz hitlerowski również nas nie ominął i jakimś cudem wypuścili nas.
Front wojenny, bombardowania, obstrzały przeżyliśmy. Mojego ojca złapali Niemcy i podczas egzekucji ktoś nadszedł i ojca ocalił od rozstrzelania.

Wiele lat potem, kiedy sam założyłem własną rodzinę, zapragnąłem dowiedzieć się, kiedy byłem ochrzczony. Przypadkowo moją metrykę odnalazłem w Archiwum w Warszawie.
Przypadkiem także trafiłem na miejsce 474 w Dzienniczku św. Faustyny a przez to dowiedziałem się, że mój chrzest odbył się dokładnie dziewięć dni / nowenna/ po powstaniu Koronki do Bożego miłosierdzia w kolegiacie pw. Trójcy Przenajświętszej  w Ołyce na Wołyniu.

W klasie XI-tej maturalnej w LO w Kamiennej Górze na Dolnym Śląsku, wychowawca wraz z dyrekcją nie dopuścili mnie do matury. Maturę zdawałem w odległym Gdańsku.
Mam dwa świadectwa dojrzałości i to oba z datami maryjnymi:
z  Gdańska  z Liceum Ogólnokształcącego z datą 8 grudnia / Uroczystość Niepokalanej/oraz drugie z Ostródy z Liceum Pedagogicznego i tu jest także data maryjna 16 lipca NMP Szkaplerznej.
Kiedy wspomnę na moje życie to zauważam jak bardzo mnie Bóg obdarzył swoją Opatrznością i niezgłębionym Miłosierdziem.
Zapragnąłem więc dzielić się tą Bożą łaską z Tobą Drogi Czytelniku, zapraszając bardzo serdecznie do czytania moich rozważań .
Z darem modlitwy Włodzimierz
Mój kontakt
wlozal@op.pl